Zaburzenia odżywiania: gdy jedzenie staje się jedynym sposobem, by poczuć się lepiej.
Relacja z jedzeniem rzadko dotyczy tylko tego, co mamy na talerzu. W mojej pracy widzę w niej raczej lustro, w którym odbijają się nasze codzienne lęki, zmęczenie czy poczucie braku kontroli. Jeśli czujesz, że jedzenie zaczęło rządzić Twoim nastrojem i życiem, wiedz jedno: to nie jest kwestia „słabej woli”. To sygnał od Twojego organizmu, że w jakiś sposób próbuje sobie poradzić z czymś trudnym.
Dlaczego tak się dzieje?
Zaburzenia odżywiania to często bardzo mądre, choć bolesne strategie przetrwania. Pojawiają się tam, gdzie trudno jest dobrać odpowiednie słowa do tego, co czujemy w środku.
- Zajadanie emocji: To moment, gdy lodówka staje się jedynym miejscem, gdzie można znaleźć chwilę ulgi, bezpieczeństwa lub po prostu „wyłączyć” głowę po ciężkim dniu.
- Anoreksja i bulimia: To często dramatyczna próba odzyskania kontroli nad własnym życiem lub sposób na rozładowanie napięcia, którego nie da się już dłużej pomieścić w sobie.
Wspólnie przyjrzymy się temu, co tak naprawdę próbuje „powiedzieć” Twój objaw. Bo jedzenie w tym przypadku to nie problem, ale niefortunne rozwiązanie innego, ukrytego głębiej kłopotu.
Jak pracujemy?
Nie wierzę w surową dyscyplinę ani narzucanie sztywnych ram. Moje podejście to połączenie psychodietetyki z pracą z ciałem i nurtem ericksonowskim.
- Szukamy zasobów, a nie braków: Zamiast skupiać się na tym, co robisz „źle”, poszukamy Twoich mocnych stron. One tam są, tylko czasem przykrył je lęk lub stare nawyki.
- Ciało jako sojusznik (TRE®): Stres często „zapisuje się” w mięśniach. Dzięki metodzie TRE® i technikom relaksacyjnym, uczymy ciało uwalniać to napięcie bez konieczności sięgania po jedzenie jako środek znieczulający.
- Łagodność zamiast walki: Uczę moich pacjentów, jak odróżnić głód fizyczny od tego emocjonalnego i jak opiekować się sobą bez poczucia winy.
Czy to moment na zmianę?
Jeśli czujesz, że jedzenie zaczęło rządzić Twoim dniem, nastrojem i poczuciem wartości – wiedz, że nie musisz iść tą drogą sam. Wspólnie możemy odnaleźć drogę powrotną do wolności, w której posiłek jest radością, a ciało – bezpiecznym domem.
Co możesz zyskać?
Terapia to nie „naprawianie” Ciebie, bo w gruncie rzeczy nic w Tobie nie jest zepsute. Chodzi raczej o to, żebyś mógł/a odłożyć te ciężkie mechanizmy obronne, które już Ci nie służą. Aby jedzenie znów stało się po prostu posiłkiem, a Twoje ciało miejscem, w którym czujesz się u siebie.